Składniki
Biszkopt: (przepis mam od ciotki, bo jej biszkopty od zawsze smakują całej rodzinie)
3 jaja
3/4 szklanki cukru (w oryginale pisało, że szklanka, ale jak dla mnie wychodził słodki gniot)
pół szklanki (dwie paczki) budyniu śmietankowego
1/4 szklanki mąki pszennej
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka octu
Masa:
3 budynie śmietankowe
galaretka truskawkowa
20 dag margaryny (ja używam Bielskiej)
3 łyżki cukru pudru
Dodatkowo:
2 galaretki truskawkowe
truskawki (jeśli ktoś lubi)
Przygotowanie
Proporcje na tortownicę o średnicy 27cm.
Biszkopt:
Oddzielić żółtka od białek. Z białek ubić sztywną pianę, a pod koniec ubijania dosypać cukier. Ucierać do rozpuszczenia cukru. Żółtka, ocet i proszek do pieczenia roztrzepać w kubeczku, dodać do ubitej masy białkowo-cukrowej. Miksować przez chwilę do połączenia składników. Dodać mąkę i budyń i wymieszać wszystko łyżką. Piec do zrumienienia (ja zawsze sprawdzam patyczkiem, czy już jest upieczony; to najlepszy sposób, ale nie otwierać zbyt często, bo biszkopt opadnie). Po upieczeniu wyłączyć piekarnik i przy uchylonych drzwiczkach dać mu wystygnąć.
Masa:
Do garnka wlać 2 szklanki wody i zagotować. W kubeczku rozmiksować 3 budynie z 3/4 szkl. wody (tak, żeby nie było grudek, bo inaczej nie wyjdzie budyń). Do wrzącej wody wlać rozmiksowane budynie i gotować, mieszając, do uzyskania konsystencji budyniu. Zdjąć z gazu i do gorącego wsypać galaretkę. Zmiksować, żeby nie było grudek. Zostawić do ostygnięcia. Do zimnego wrzucić całą margarynę i dobrze zmiksować. Powstanie bardzo puszysta pianka.
Pozostałe galaretki rozpuścić w ok. 0,75l. wody.
Przekładanie:
Na biszkopt (oczywiście w tortownicy) wyłożyć masę . Można położyć na wierzch truskawki. Całość zalać tężejącą galaretką. Wstawić do lodówki. Przed konsumpcją poczekać minimum 5 godzin, ale i tak najlepiej smakuje na drugi dzień.
Przepis ten jest moją wariacją po zjedzeniu cytrynowca mojej ciotki.
Kolor masy jest różowiutki, ale robiłem zdjęcia o 21.30 i wyszły trochę dziwne.